Bezimienna córka Daisy i Hansa of Pless

Zadziwiająco mało wiemy o pierworodnym dziecku książęcej pary, choć zazwyczaj narodziny potomka czczono uroczystościami na książęcym dworze.
W rodach panujących – czy to królewskich, czy książęcych – rzadko żeniono się z miłości. Wyznawano zasadę, że miłość przychodzi po ślubie lub, jeśli się ma pecha, nie nadejdzie nigdy. Głównym zadaniem małżeństwa było zapewnienie ciągłości rodu. Poślubiona wybranka miała urodzić zdrowego potomka, by przejął pałeczkę w sztafecie władców o tym samym nazwisku.

Daisy i Hans Heinrich XV von Pless.
Zdjęcia opublikowane w Illustrated London News anonsujące ich zaręczyny w 1891 r. (kolekcja autorki)

Daisy wkrótce po ślubie wywiązała się z obowiązków dynastycznych, więc powinna być szczęśliwa. Jednakże w swych wspomnieniach (Daisy of Pless, Princess Daisy of Pless by Herself, London 1928, s. 72) narodziny córki skwitowała jednym zdaniem: „Przedtem urodziła się dziewczynka, mała i kochana, lecz wkrótce zmarła”. I tyle! Na dodatek o przyjściu na świat córki wspomniała dopiero siedem lat po jej śmierci, gdy urodził się syn. Czy dlatego, że była to dziewczynka, nie chłopiec? A może krótkie życie dziecka nie pozostawiło śladu w pamięci?
Nie podała daty urodzin, nie wiemy nawet, jak córka miała na imię. Czy wówczas nie nadawano imion noworodkom, które nie dożyły uroczystego chrztu?

Mogłoby się wydawać, że Daisy nie cierpiała po stracie dziecka. Zachowały się jednak dowody, że było inaczej. John Koch cytuje w biografii księżnej fragmenty z niepublikowanych stron dziennika Daisy i jest w nich przedstawiony jej ogromny ból i depresja.

Ponad dziesięć lat temu, pisząc książkę Księżna Daisy. Pani na Książu i Pszczynie starałyśmy się dowiedzieć czegoś więcej o córeczce Daisy. Niestety, nawet jej wnuk książę Bolko Hochberg von Pless nie był w stanie udzielić mi na ten temat informacji.

Pozostawało szukanie w archiwach i literaturze tamtego okresu. Skarbnicą wiedzy są książęce archiwa w Pszczynie, a szczególnie przydatne okazały się listy członków rodziny książęcej. Czytanie cudzej korespondencji nadal wzbudza moje obiekcje. Jednak chęć poznania faktów zwyciężyła. Rozgrzeszam się myślą, że skoro listy zostały zdeponowane w książęcym archiwum, to ich autorzy mogli się liczyć z tym, że po latach ktoś do nich dotrze i je przeczyta.

Daisy i Hans Heinrich XV pobrali się 8 grudnia 1891 roku. Po podróży poślubnej zamieszkali na Dolnym Śląsku, gdyż książę von Pless wyznaczył zamek w Książu na siedzibę młodej pary. Przybyli tam 5 lipca 1892 r., serdecznie witani przez licznie zgromadzonych mieszkańców, oddających hołd małżonce ich dostojnego pana. Z listów Hansa do ojca dowiadujemy się, że Daisy spodziewała się dziecka.

Z kolejnych listów wynika, że Daisy źle znosiła błogosławiony stan. Nie pojechała na urodziny teścia do Pszczyny (10 września) „…podróż jest dla niej niebezpieczna” – usprawiedliwiał żonę Hans 22 sierpnia 1892 r., a tydzień później pisał: „Daisy nie przyjedzie, bo nie może podróżować”. Natomiast o dziwo, dalsza podróż do Anglii miała służyć zdrowiu Daisy: „Doktor zaleca nam wyjazd do Anglii w połowie października. Daisy będzie ciężko stąd wyjeżdżać, bo polubiła Książ i czuje się tu jak w domu. Już teraz mówi o podróży powrotnej” (list z 27 września).
W październiku Daisy i Hans byli już w Londynie i zatrzymali się początkowo w Greenslade, w znajomym miejscu, gdzie zatrzymała się rodzina Hochbergów w czasie ich ślubu. Od razu otrzymali wiele zaproszeń. „Daisy powodzi się dobrze, – relacjonował Hans – codziennie jeździ na spotkania i usiłuje się dowiedzieć jak najwięcej o polowaniach. Każdego dnia oczekujemy na rozwiązanie”.

W styczniu następnego roku Hans pisał: „Rozwiązania spodziewamy się w przyszłym miesiącu [list z 17 stycznia 1893 roku] Mamy dobrego lekarza, położna przybędzie 1 lutego”. Mieszkali wówczas w Quorn House w Quorndon, w hrabstwie Leicestershire, miejscu dogodnym dla Hansa – było stamtąd blisko do terenów łowieckich w Loughborough.

Pierwsze dziecko książęcej pary urodziło się w sobotę 25 lutego 1893 roku. „Poród trwał długo i wreszcie w sobotę w nocy nastąpiło rozwiązanie. Daisy i córka czują się dobrze” – depeszował Hans do ojca 27 lutego. „Dopiero dziś mogłem telegrafować, ponieważ w niedzielę jest to niemożliwe”.

Dziewczynkę zarejestrowano w urzędzie w Barrow-upon-Soar w Leicestershire. (niedaleko Loughborough) 13 marca 1893 roku.

W akcie urodzenia napisano, że 25 lutego 1893 roku w Quorn House w Quorndon, w hrabstwie Leicestershire urodziła się dziewczynka, której ojcem był Hans Henry Hochberg, a matką Mary Olivia Teresa Hochberg, poprzednio Cornwallis West. Jako zawód ojca wpisano: książę pszczyński (Prince of Pless). On też podpisał świadectwo urodzenia oraz Catherine Danker, urzędniczka stanu cywilnego. W rubryce, gdzie powinno być imię dziecka, jest kreska.

”A więc dziewczynka” – ucieszył się Conny (Conrad Hochberg), bo pierwszy raz wygrał zakład ze swoim starszym bratem Hansem.

Córka niestety wkrótce zmarła. „Biedna Daisy, bardzo mi przykro z powodu śmierci dziecka” – współczuł Conny, dodając: „Szczęście, że stało się to w Anglii”.
Co Conny miał na myśli pisząc: „Jednak oni byli przedtem nierozsądni”? Nie wyjaśnia tego stwierdzenie: „To jest mianowicie ta historia z tygrysem”.

Jaka była przyczyna zgonu dziecka?
Ani w listach Hansa Heinricha, ani we wspomnieniach Daisy nie znalazłam wyjaśnienia.
Maria Małgorzata Potocka (Z moich wspomnień, Londyn 1983) zarzuciła Daisy lekkomyślność w postępowaniu z małym dzieckiem: „Mówiono o niej [Daisy}, że gdy urodziło się jej pierwsze dziecko, wkrótce zmarło, gdyż bawiła się nim jak piłką podrzucając do góry”. Wydaje się to wielce nieprawdopodobne, niemożliwe by Daisy była do tego stopnia nieodpowiedzialna.

W liście z późniejszego okresu Daisy zrzucała winę za śmierć córki na męża. Wypominała mu, że to on był nieodpowiedzialny wożąc ją po wertepach w szaleńczych przejażdżkach, co miało spowodować przedwczesny poród i śmierć niemowlęcia.
Dzięki Przyjaciółce z Anglii udało mi się dotrzeć do aktów urodzenia i zgonu córeczki Hochbergów i rozwiązać tajemnicę jej śmierci.

„Dziecko płci żeńskiej o nazwisku Hochberg zmarło po 14 dniach, 11 marca 1893 roku, w tym samym domu, w którym się urodziło, z powodu konwulsji kolkowych [colic convulsions], co zaświadczył dr Arthur Eddowes. Świadectwo zgonu wystawione zostało 13 marca 1893 r. i podpisane przez dziadka Williama Cornwallis-Westa, który był przy śmierci dziecka, i Katarzynę Darker, urzędniczkę stanu cywilnego“.

Daisy po rozwiązaniu nie czuła się dobrze, już wówczas miała kłopoty z nogami, dokuczało jej kolano i chodziła o lasce. Z 20 marca pochodzi list, w którym Hans dziękuje ojcu za telegram z wyrazami współczucia i informuje: „Daisy czuje się coraz lepiej, dziś już chodziła po ogrodzie. W przyszłym tygodniu pojedziemy na tydzień do Newlands, a potem do Szwajcarii.”

A co z córką? „Sekretarz prywatny Rittera i jeden Anglik zabrali ciało i przewieźli do Książa” – napisał Hans do ojca. – „We wtorek odbędzie się pogrzeb w krypcie”. Rodzice nie wzięli udziału w ceremonii, do Książa planowali powrócić w maju.

Miejsce wiecznego spoczynku Hochbergów splądrowano po zakończeniu II wojny światowej, włamano się do sarkofagów i rozrzucono ich zawartość. Wśród szczątków był szkielet małego dziecka.

Reklamy

6 responses »

  1. Dziwne… Jak można nawet nie nadać dziecku imienia?

    Odpowiedz
  2. W zamku Książ mówi się, że dziewczynka miała mieć na imię Elisabeth… Szukamy dokumentów potwierdzajacych tę tezę. Broniu, gratuluję świetnego artykułu…

    Odpowiedz
  3. Pingback: Daisy poluje na lisy « daisypless

  4. Janusz Czerwionka z Pszczyny

    Dzień dobry,
    proszę mi napisać czy jakiekolwiek szczątki naszych książąt ostały się po II Wojnie?

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: