Tag Archives: Kwatera Główna

Księżna Daisy w Kwaterze Głównej wojsk cesarskich w Pszczynie

„Wojna europejska z powodu morderstwa arcyksięcia? Nonsens!” – żachnął się ojciec księżnej Daisy of Pless, pułkownik Cornwallis-West, kiedy usłyszał, że 28 czerwca 1914 roku w Sarajewie serbski student Gawryło Princip dokonał zamachu na austriackiego następcę tronu. Jakże się mylił – wojna objęła nie tylko kontynent, ale cały świat.

Zamek w Pszczynie

Zamek w Pszczynie

W tej wojnie zamek w Pszczynie odegrał znaczącą rolę. Od jesieni 1914 roku do lutego 1917 roku (z krótkimi przerwami) w domu Daisy rezydował cesarz Wilhelm II. Książę Pless, pełniący funkcję oficera ordynacyjnego Wilhelma II, oddał zamek w Pszczynie i budynek Generalnej Dyrekcji Dóbr, zwany przez miejscowych Paleją (od Palais), na siedzibę Kwatery Głównej armii niemieckiej frontu wschodniego.

Ks. von Pless przed Kwaterą Główną w Pszczynie

Ks. von Pless przed Kwaterą Główną w Pszczynie

W Pszczynie kajzer wraz ze swoim sztabem podejmował ważne decyzje wojskowe i polityczne, tu prowadzono poufne rozmowy, mające zaważyć na porządku w Europie. Miejsce było dyskretne i jednocześnie dogodne dla sprzymierzeńców Niemiec: Austro-Węgier, Turcji i Bułgarii. Ponadto książę Pless – znakomity i hojny gospodarz – gwarantował odpowiednie przyjęcie gości, m.in. organizował dla nich polowania.

Cesarz Wilhelm II i jego oficer ordynacyjny ks. Hans Heinrich von Pless przed Bramą Wybrańców w Pszczynie

Cesarz Wilhelm II i jego oficer ordynacyjny         ks. Hans Heinrich von Pless przed Bramą Wybrańców w Pszczynie

Pewnie dlatego marszałek von Bülow tak po latach podsumował w Mémoires pobyt cesarza w Pszczynie: „W pszczyńskim zamku, urządzonym z azjatyckim przepychem, cesarz trwonił czas przez większą część wielkiej wojny, miast pokazać się walczącym na froncie”.

Zachwycony Hans Heinrich XV w listach do Daisy wymienił, jakie wspaniałe osobistości gościły w zamku, a więc cesarz austriacki Karol i arcyksiążę Fryderyk Habsburg, car bułgarski Ferdynand i następca tronu Borys, feldmarszałek Paul von Hindenburg, generalicja państw centralnych, premierzy i ministrowie.

sztab

W relacji ze spotkania w 1916 roku pisał: „Jesteśmy tutaj tak ściśnięci, że młodsi panowie muszą mieszkać w pociągu. Jest tu również cesarzowa, król bułgarski Ferdynand i następca tronu Borys, a dziś wieczorem przyjeżdża  Enver Pasza (turecki minister wojny). Nie wspominając już o tym, że ciągle tu przyjeżdżają wszyscy Austriacy z Cieszyna. Ledwie już trzymam się na nogach… Dziś wcześnie rano musiałem być z Bułgarami na ich mszy, a potem znowu o dziesiątej z naszą parą cesarską na nabożeństwie w kościele protestanckim. Następnie musiałem spacerować z królem bułgarskim po parku i rozmawiać z całą masą ludzi. Jutro rano muszę jechać z królem Ferdynandem do Żywca, gdyż chce odwiedzić arcyksięcia Karola Stefana Habsburga… Roboty mam po uszy”.

Mimo zapracowania książę Pless był zadowolony i czuł sie ważny: „…w ostatnich kilku tygodniach odwalono u nas w Pszczynie ładny kawał historii”.

Do zamku w Pszczynie zapraszani byli też bohaterowie wojenni, wśród nich Manfred baron von Richthofen, który miał na swoim koncie około 80 zestrzelonych samolotów. Z tej wizyty szczególnie zapadło mu w pamięci polowanie na żubra. (więcej o tym na blogu Barbary Borkowy www.daisypless.worpress.com. „Czerwony Baron i pszczyńskie żubry”).

A Daisy? Z chwilą wybuchu wojny stała się w Anglii podejrzaną Niemką, a w Niemczech obcą Engländerin. „Dla pruskiej opinii publicznej jesteś Angielką, – uświadamiał ją szwagier Fritz (Friedrich von Hochberg) – a obecnie Anglia jest gorsza niż wszyscy diabli razem wzięci”. „Siedź cicho! – radził – Nie ze strachu, ale z rozsądku. Prusacy poprą każdą akcję przeciwko Engländerin”- przestrzegał.

Daisy jednak zawsze była w centrum wydarzeń, a teraz o najważniejszych decyzjach miała się dowiadywać się od męża! Na domiar złego Daisy – księżna pszczyńska – nie miała wstępu do swojego domu w Pszczynie, bo tam zorganizowano tam Kwaterę Główną.

A jednak! W czerwcu 1915 roku Daisy otrzymała zaproszenie na dwugodzinną wizytę w Pszczynie. Miała zamiar odmówić, gdyż podróż z Książa i z powrotem zajmowała 14 godzin. „Przy całym szacunku, jaki żywię do cesarza, za bardzo się cenię i mam za dużo dumy, żeby uznać za honor pozwolenie na krótkie spotkanie z cesarzem” – zaprotestowała księżna. Otrzymała jednak „ładny” list od męża i pojechała, mając w głowie własny pomysł na tę wizytę. Nie zamierzała nocować w drodze powrotnej u Larischów w Solzie (Karvina w Czechach), skoro doprawdy najlepiej śpi się we własnym łóżku.

I oczywiście przeprowadziła wszystko po swojemu – zamiast dwóch, cesarz spędził na rozmowie z nią trzy godziny. Wilhelm skarżył się na artykuły, jakie zamieszczała na jego temat prasa angielska, a Daisy go uspakajała, że z listów matki wie, iż nie wszyscy w Anglii źle o nim myślą. „Gdybym mogła spędzić z nim trochę czasu sama, pocieszyłabym go. Jest taki smutny, bo czuje się zraniony przez kraj, który kocha – Anglię”. Tu Daisy mocno przesadziła!

Ku zdziwieniu męża nie był to koniec wizyty – za chwilę księżna dostała zaproszenie do apartamentów cesarza, który wręczył jej w prezencie urodzinowym małą broszkę. Daisy szybko się wycofała, jako że na stołach rozłożone były różne dokumenty, z pewnością bardzo poufne.

Po kolacji, którą zjadła w swoim pokoju, procesja gości przewinęła się przez jej bawialnię. „Wygląda na to – powiedziała – że tym razem kobieta ma jest mile widziana w Kwaterze Głównej”. Wszyscy się zgodzili z tym stwierdzeniem Daisy, a Daisy oczywiście spała tej nocy w swoim łóżku.

Następnego dnia mąż wyraził zdziwienie, jak jej się udało dostać zaproszenie do Pszczyny. „Przypomniałam cesarzowi obietnicę, którą złożył swej matce, że będzie dla mnie miły i zadba o mnie, gdy ludzie będą chcieli mnie skrzywdzić.  Po prostu napisałam do niego, że chcę przyjechać do Pszczyny”. A cesarz dotrzymał przyrzeczenia.

To nie był koniec pobytu księżnej w Pszczynie. Następnego dnia, w towarzystwie cesarskiego lekarza, pojechała do miejscowego szpitala, a później znowu rozmawiała z cesarzem i usłyszała komplement: „Sądzę, że dzisiaj skończyła pani 29 lat, a przynajmniej na tyle pani wygląda”. Miała 42 lata.

Daisy z mężem. 1915 r.

Daisy z mężem. Pszczyna 1915 r.

Daisy nie byłaby sobą, gdyby nie rozpowszechniła tej wiadomości. Niech wszyscy się dowiedzą, że nie wypadła z łask cesarza. Jej wrogowie byli wściekli, że została dopuszczona do „świętej” Kwatery Głównej, a przyjaciele się cieszyli – również dlatego, że mogli usłyszeć najnowsze wieści.

„To zabawne być zaproszonym do własnego domu – skomentował tę wizytę drugi syn cesarza Eithel Fritz. – Niemniej miło, że mogła pani wszystko zobaczyć i spotkać cesarza”.

Jeszcze dwa razy wzywano Daisy do Pszczyny. W lipcu 1915 roku jej mąż miał operację wyrostka robaczkowego. W podróży towarzyszył Daisy szwagier Fritz i ku ich zdziwieniu otwarto dla nich na stacji w Pszczynie pokój książęcy. „Opanowałam uśmiech, gdyż na tego rodzaju przesadną etykietę w czasie wojny nie byłam przygotowana… W imieniu Kwatery Głównej witał mnie generał von Plessen”. Oczywiście wiele razy rozmawiała z cesarzem, zabawiała też rozmową i panów ze sztabu. W dniu jej wyjazdu padał deszcz, co Daisy skomentowała w wysłanym telegramie. W odpowiedzi napisano: „Pszczyna płacze z powodu Pani wyjazdu. Mamy nadzieję, że Słoneczna Wysokość wkrótce powróci…”

Kolejny raz Daisy została wezwana do Pszczyny w sierpniu, by pełnić honory pani domu z okazji przyjazdu cesarzowej Wiktorii Augusty. Wówczas problemem numer jeden był brak długiej sukni. „Zostałam wezwana nagle i nie miałam czasu na pakowanie wytwornych toalet. A nawet gdybym je tu miała, to i tak bym ich nie założyła, gdyż na wsi nie noszę długich sukien” – tłumaczyła się Daisy. Obecni przy wymianie zdań panowie ze sztabu zaproponowali poratowanie sytuacji przez włożenie długich rękawiczek. „Wydało mi się to potwornie głupie, że w czasie wojny, w Kwaterze Głównej i przy takiej nic nieznaczącej okazji tyle było gadania na temat damskich toalet…”.

Cesarz i cesarzowa

Cesarz i cesarzowa

Nadal obowiązywały też wymogi etykiety, o czym księżna przekonała się w niedzielę w kościele. Marszałek dworu baron Reischach odsunął krzesło księżnej do tyłu, aby nie siedziała w jednym rzędzie z parą cesarską. „O, nie! – zbuntowała się Daisy – na moim miejscu, w moim kościele, będę siedziała obok cesarskiej pary, nie za nimi”. I… przysunęła krzesło z powrotem.

Cesarz, cesarzowa, ks. Pless w Pszczynie

W lipcu 1916 roku odbył się zjazd w Pszczynie. Cesarz Wilhelm, szef sztabu głównego marszałek Paul von Hindenburg oraz szef sztabu na front wschodni generał Erich Ludendorff i inni oficerowie ze sztabu spotkali się z bułgarskim następcą tronu, z głównodowodzącym jego wojsk oraz arcyksięciem Fryderykiem (austriacki głównodowodzący).

„W czasie kolacji, która była najbardziej historyczną kolacją, jaką kiedykolwiek spożywano w Pszczynie, usprawiedliwiano nieobecność generała Falkenhayna bólem zębów” – relacjonował żonie książę Pless.

Prawda była taka, że Falkenhayn był w niełasce po klęsce wojsk niemieckich pod Verdun. Wkrótce zastąpili go generałowie: Paul von Hindenburg i Erich Ludendorf. Obaj odgrywali wiodącą rolę w państwie, wywierali duży wpływ na polityczne i wojskowe decyzje cesarza oraz rządu. Ludendorff był orędownikiem wojny totalnej, występował na rzecz prowadzenia nieograniczonej wojny podwodnej. Za to miał być po zakończeniu wojny sądzony, ale zbiegł so Szwecji.

Przy tym stole w gabinecie cesarza w zamku pszczyńskim podejmowano ważne decyzje

Przy tym stole w gabinecie cesarza w zamku pszczyńskim podejmowano ważne decyzje

W styczniu 1917 roku wysłano z Pszczyny depeszę ówczesnego ministra spraw zagranicznych Arthura Zimmermanna. Jej ujawnienie, po przechwyceniu przez Brytyjczyków, spowodowało przyłączenie się Stanów Zjednoczonych do wojny po stronie Ententy. Więcej na ten temat można przeczytać w książce amerykańskiej pisarki Barbary Tuchman „Telegram Zimmermanna”.

Księżna Daisy pisze w pamiętnikach, że wszystko związane z Kwaterą Główną było objęte ścisłą tajemnicą. A tymczasem ona o najważniejszych decyzjach dowiadywała się od męża. Hans Heinrich szczegółowo ją o wszystkim informował, wymieniając nazwiska gości i podając rezultaty negocjacji, choć w opinii publicznej Daisy była angielskim szpiegiem!

Umiejscowienie Kwatery Głównej w Pszczynie wywierało też wpływ na życie mieszkańców miasta. Jak pisał Ludwik Musioł: „tysiące kabli z całej Europy oplatało swą siecią miasto. Szosy dojazdowe przepełnione były różnego rodzaju powozami. Było na co patrzeć i był to dla obywateli Pszczyny niezły zarobek”.

Niemieckie gazety nadały Pszczynie miano „Małego Berlina”.

Postscriptum

Nie ulega wątpliwości, że rodzina książęca z Pszczyny była zafascynowana cesarzem i dumna z wyboru swojego zamku na Kwaterę Główną wojsk niemieckich. Zrozumiałe jest również zadowolenie ówczesnych mieszkańców Pszczyny z pobytu dostojnych gości w ich mieście. Wątpliwości budzi natomiast współczesne popularyzowanie osoby cesarza i jego głównych sztabowców, a tak zrobiono w Muzeum Zamkowym w Pszczynie w maju 2012 roku podczas Nocy Muzeów. W programie wieczoru były m.in. „spotkania z dawnymi mieszkańcami zamku: księżną Daisy i jej dziećmi, „starym księciem” Hansem Heinrichem XI oraz cesarzem Wilhelmem II i towarzyszącymi mu generałami”.

Czy ktoś sobie wyobraża spotkanie z wielkim księciem Konstantym Pawłowiczem w Belwederze lub zwiedzanie Wawelu czy też Łazienek z generalnym gubernatorem Hansem Frankiem?

Czy przewodnicy powiedzieli gościom, zwiedzającym pszczyński zamek, że w wielkiej wojnie życie straciło ponad 8 mln żołnierzy, a razem z cywilami straty w ludności wyniosły około 12 mln osób i że odpowiedzialny za wybuch wojny był właśnie cesarz Wilhelm? Przecież on i jego generałowie postanowieniem traktatu wersalskiego mieli stanąć przed sądem za czyny przeciw prawu i zwyczajom wojennym. Na ekstradycję byłego cesarza, który w 1918 roku zbiegł do Holandii, nie zgodził się jednak tamtejszy rząd, a pozostali oskarżeni też uniknęli kary.

Zdjęcia pochodzą ze zbiorów autorki.